Dzień dobry, następna kartka z dnia.
Jeżeli spojrzałbym z dystansu na dzisiejsze osiągnięcia i na to, która jest godzina gdy pisze ten tekst (bo wiem, że się wyrobię i nawet się wyśpię) byłbym więcej niż zadowolony. Godzina nauki gry na flecie, godzina nauki gry na keyboardzie, godzina nauki języków, wyjście do znajomych jednych czy drugich, zaraz siłownia i pisanie książki/książek. No czekam na konfetti!
Odczuwam jednak niedosyt. Jakbym coś gdzieś zrobił źle. Jakbym mógł więcej. Och, czyżby to chciwość, moja stara chciwość się znowu odzywała? Możliwe, że moja największa wada, o której tekst chcę napisać już miesiąc, znowu puka i mówi:
"Możesz zrobić nie tyle co więcej, ale tak dużo, że cokolwiek teraz zrobiłeś wyda się niczym."
Nie zgadzam się z tą myślą. Podoba mi się to, co dziś zrobiłem i nie chcę oddać wyników pracy dzisiejszego dnia. Było fajnie. Było ciekawie. Było śmiesznie. I był progres. Kolejny szybki krok zrobiony.
To co zrobiłem dzisiaj było pożyteczne i użyteczne. Przyda się. Taka przydajka.
Ale cóż, czas zmykać. Buduję i utwardzam nowe nawyki, nowe narzędzia, którymi osiągnę założone cele. Odzywki wewnętrznej krytyki/mojej chciwości choć są pozostałością strasznie zamierzchłych czasów są pożyteczne: co ona tam mówi, to mówi, ale ja doceniam dzisiaj. Tu czy tam trzeba coś przyspieszyć, ale nauka tego ma być procesem, który podoba się mi i tylko mi.
Czyjakolwiek inna ocena nie jest ważna. To co robię jest zależne tylko i wyłącznie ode mnie, i tak rzeczywiście jest.
Tyle na dzisiaj! Trzymajcie się!
EDIT: Ej, właśnie wstałem, i naprawdę nie mogę się doczekać zająć się resztą rzeczy. Wow wow wow. Miłego!