Wciąż ponawiam swoje stanowisko, że lampy naftowe nie są dobrym pomysłem, niezależnie od czystości nafty, wciąż KBK musiałoby być codziennie dobrze wietrzone przed otwarciem, bo na opary z nafty reagują zarówno ludzie, jak i zwierzęta.
Dlatego myślę, że lampy bezprzewodowe mogłyby być zdecydowanie lepsze.
Trochę o tym poczytałem. Dla zwierząt niebezpieczny jest kontakt z naftą, ale w stanie ciekłym. Jeśli chodzi o efekt spalania to zagrożenie dotyczy małych pomieszczeń ze złą wentylacją (a tę akurat mamy dobrą). W tak dużej sali jak nasza nie ma żadnego zagrożenia zatrucia. A na pewno nie jest ono większe niż w przypadku świeczek. Jedyne poważniejsze ryzyko to jakiś wypadek i pożar.
Reasumując: jest to fajne rozwiązanie na dzień bez prądu, ale nie na codzienne funkcjonowanie, bo takiej lampy samej lepiej nie zostawiać.